na skrzyżowaniu spotkały się dwie narzeczone.
Jedna z nich mnie po twarzy ręką pogładziła
na bok, na lewo od drugiej sprowadziła.
Rzekła do mnie szybko nie raz, a dwa razy
"Czemu wciąż wspominasz swe ponure czasy?"
Jam nie odrzekł - pytanie w serce ugodziło
w dodatku głupie myśli w głowie urodziło.
Bowiem myśli owe spać mi nie dawały:
Czemu świat jest wielki, a ja taki mały ?
Prędko odbiegłem od niej, całkiem rozżalony
do drugiej ruszyłem mając w sercu szpony.
Ona spojrzała na mnie niebieskimi oczami
nie chciała pamiętać, co było między nami
a raczej nie było - miłość jednostronna
nazwą nam powiada, że jest niedozgonna.
Dokładniej siecze fronty serc obydwa
niczym mistrzowsko naostrzona brzytwa.
Nic nie rzekłem, przecież jakby chciała
dawno na me pytania by odpowiadała.
Milczy już miesiąc ? Nie mniej zapewne;
Czy błędem było ją brać za królewnę ?
Ze strony drugiej to nie jej wina
bo to ja jestem główna przyczyna.
Polegać tylko na sobie ? To jest rozwiązanie!
pożyję takim stylem - zobaczym co się stanie.
Ale znów nie mogę, żyć się nie da samemu
trzeba trochę serca człowiekowi drugiemu.
Może jednak poczekam - sytuacja się rozwinie
to i być może kłopot wnet przeminie...








--
Hate & Love...
--
Hate & Love...
--
Sorry, for my English. ! ^^
' I.
--
Sorry, for my English. ! ^^
' I.
tak btw tu Min. XD ;*
--
Sorry, for my English. ! ^^
' I.
Pozdrawiam, Shizuka
Previous PageNext Page